31 lipca mija rok, jak osłabiony Fidel Castro ogłosił, że jego brat, Raul, przejmuje stery rządzenia Kubą, gdy tymczasem on podda się leczeniu. Było to spokojne przekazanie władzy, z Partią Komunistyczną dalej kontrolującą sytuację w kraju, nie przynoszące jednak żadnej poprawy losu jego obywatelom. Teraz jednak, rok później, obserwatorzy kubańskiej sceny politycznej zaczynają wskazywać na sygnały, że Raul Castro przygotowuje właśnie ekonomiczne reformy na wzór tych, jakie komuniści przeprowadzili w Chinach.
Obok czarnego rynku, pojawiła się również nieśmiało w ostatnich latach działalność legalna, za rządowym przyzwoleniem, jak to jest np. w przypadku rynku produktów rolnych na Ulicy 19, w dzielnicy Vedado, w Hawanie. Chodzi o towary pochodzące z pobliskich, wspólnotowych gospodarstw rolnych, które po dostarczeniu rządowi wyznaczonych przedtem kontyngentów towarów mają pozwolenie, aby resztę móc sprzedać swobodnie na wspomnianym rynku.
Państwowe sklepy działają jedynie w połowie swoich możliwości, tymczasem na rynku nie brakuje produktów, są jednak zbyt drogie dla większości Kubańczyków. Jedynie ci, którzy mają dostęp do zagranicznych walut, wychwalają sobie spotykane tam ceny. Dwie mangi, cztery zielone papryki i mniej niż pół kilograma ogórków kosztuje 60 pesos, tj. jedynie 3 dolary amerykańskie. Jednak dla żyjących z pensji państwowej, która wynosi 100 pesos na tydzień, cena ta jest bardzo droga.
Bardziej aniżeli politycznej wolności Kubańczycy chcieliby lepszych pensji, więcej żywności i dobrze funkcjonującego transportu publicznego. Wie o tym doskonale Raul Castro, który 26 lipca powiedział wobec kamer telewizyjnych i 100 tysięcznego tłumu, że trzeba dokonać w kraju zmian, w tym również ponownie starać się o zagraniczne inwestycje. Dla wielu jest to konkretny znak, że kubańscy komuniści chcą pójść śladem komunistów chińskich, dokonując ekonomicznego otwarcia, ale zachowując polityczną kontrolę nad wyspą. Czy jednak 80 letni Fidel zgodzi się z tym punktem widzenia?
W ostatnim czasie Fidel stał się ponownie obecny w środkach masowego przekazu poprzez umieszczanie w gazetach jego „Refleksji Komendanta”, czytanych w całości w wieczornych dziennikach telewizyjnych. Jeszcze w czerwcu napisał tam, że kraj potrzebuje jedynie wzmocnienia rewolucyjnej ofiarności. Czy więc zgodzi się na jakiekolwiek reformy ekonomiczne, które mogłyby zachwiać jego ideałami? Wielu sądzi, że bez jego zgody, tym bardziej przeciw jego woli, dokonanie jakiejkolwiek zmiany w systemie ekonomicznym Kuby jest raczej niemożliwe.
Napięcie pomiędzy prezydentem Chavezem i hierachią Kościoła rzymskokatolickiego w Wenezueli wciąż jest podtrzymywane poprzez wzajemne ataki z obydwu stron. Tym razem Chaveza zaatakował wenezuelański kardynał Rosalío José Castillo Lara.
Powiedział on w wywiadzie dla rzymskiego dziennika „Il Messaggero”, że Hugo Chavez jest paranoicznym dyktatorem. „Uważa, że jest wyzwolicielem Ameryki Łacińskiej od Stanów Zjednoczonych, od imperium, jak to nazywa. Z drugiej strony, chodzi o myśl niezbyt orginalną, skopiowaną od Fidela Castro”, dodał kardynał.
Poza tym, katolicki hierarcha uważa, że „Chavez pracuje nad tym, aby wyeliminować własność prywatną. Chce ją zlikwidować i pozostawić jedynie własność kolektywną. Już doprowadził do bankructwa dwie trzecie wenezuelańskich przedsiębiorstw. Biskupi ujawnili to odchylenie, ale on reaguje w sposób gwałtwony”.
Co do negatywnej pozycji, jaką prezydent Chavez zachowuje wobec Kościoła katolickiego, to według kardynała Lary jest ona spowodowana wiarygodnością, jaką Kościół cieszy się w Wenezueli.
Powołując się na swoje źródło w ministerstwie spraw zagranicznych Izraela, argentyński dziennik „Clarin” uważa, że w środowiskach dyplomatycznych z podejrzliwością patrzy się na działania Iranu w Meksyku, Wenezueli, Kolumbii i Urugwaju, w których to krajach Iran znacznie zwiększył liczbę osób w swoich ambasadach.
Według źródeł izraelskich chodziłoby o tworzenie podporządkowanych Teheranowi komórek, które Irańczycy mieliby wykorzystać do różnego typu ukrytych działań, jak chociażby do terrorystycznych działań przeciw amerykańskim i izraelskim celom w Ameryce Łacińskiej.
Poza tym, może to mieć również związek z ugodami, jakie ostatnio zawarły Iran i Wenezuela. W ciągu jedynie dwóch ostatnich lat prezydent Chavez 6 krotnie odwiedził Teheran. Podejrzewa się, że Wenezuela sprzedaje lub przygotowuje się do sprzedania uranu Iranowi.
Prezydent Panamy, Martín Torrijos (na zdjęciu), polecił prasie swojego kraju sprawdzić tajemne związki pomiędzy politykami i przedsiębiorcami kraju, a byłym generałem i przywódcą Panamy, Manuelem Antonio Noriegą, który przebywa w więzieniu w USA.
Torrijos w ten sposób odniósł się do listu, jaki pojawił się ostatnio w środkach masowego przekazu Panamy, a który wskazuje na fakt, że Noriega miał w 1987 roku kazać pewnemu oficerowi przekazać aktualenmu prezydentowi, Torrijos, luksusowy samochód i co miesiąc posyłać mu pieniądze za okazywane wsparcie.
Torrijos się broni, że w 1987 roku nawet nie przebywał w Panamie (miał 24 lat, studiując i pracując poza krajem, do którego wrócił w 1992 r.), a list ten wcale nie jest niczym nowym, ale został spreparowany i użyty przeciw niemu podczas wyborów w latach 1999 i 2004.
Obserwatorzy wskazują, że list ten pojawia się teraz ponownie i wzburza opinię publiczną kraju, ponieważ chodzą słuchy, że Noriega ma wyjść z więzienia w USA 9 września, czyli już po 17 latach pobytu za kratkami, chociaż został skazany przez sąd w Stanach Zjednoczonych na 40 lat więzienia. Powodem ma być jego dobre sprawowanie. Teraz Amerykanie mają go deportować do Panamy lub Francji.
Prezydent Panamá zwrócił się z prośbą do dziennikarzy, aby sami zbadali historię związków świata politycznego i przedsiębiorczego ze związanym z handlem narkotykami Noriegą, kończąc w ten sposób z pewnymi istniejącymi dzisiaj mitami.
Ambasador USA w Managui, stolicy Nikaragui, Paul Trivelli, ostrzegł sandinistowskie władze Nikaragui, z prezydentem Danielem Ortegą na czele, że „Iran jest wspólnikiem, który może stać się problematycznym”. Przypomniał on, że na Iran są nałożone sankcje ze strony Rady Bezpieczeństwa ONZ za rozwijanie przez niego programu dotyczącego energii atomowej. USA i sprzymierzeni twierdzą, że w rzeczywistości Iran stara się o pozyskanie własnej broni atomowej, a nie jedynie o wykorzystanie energii atmowej do celów pokojowych.
Ambasador dodał, że związki USA z Nikaraguą nie zostaną dotknięte z powodu istniejących stosunków pomiędzy Nikaraguą i Iranem, a jego oświadczenie jest jedynie ostrzeżeniem, że Teheran jest problematycznym wspólnikiem.
21 osobowa grupa irańska, na której czele stoi minsiter Kopalń, Hamid Chichian, będzie przebywała z wizytą w Nikaragui w dniach od 31 lipca do 5 sierpnia. Według wiadomości podanej przez rząd Ortegi, chodzi o wzajemne wzmocnienie stosunków politycznych, ekonomicznych i handlowych.
Managua jest najważniejszym sojusznikiem Iranu w Ameryce Środkowej. Pomiędzy obydwoma krajami istnieje podpisanych już wiele układów o wzajemnej współpracy w dziedzinach energetycznej, ekonomicznej, handlowej, finansowej, technicznej i infrastruktury. Podpisali je prezydent Iranu, Mahmud Ahmadineyad i prezydent Nikaragui, Daniel Ortega, kiedy ten pierwszy odwiedził Managuę na początku roku, w styczniu.
Ambasador Boliwii w stolicy Peru, w Limie, Franz Solano, powiedział, że prezydenci obydwu krajów skupią się w najbliższych rozmowach na wzajemnych stosunkach i na propozycjach przedstawionych przez Boliwię, aby odzyskać dostęp do wód Oceanu Spokojnego, utracony po wojnie pod koniec XIX wieku, którą Boliwia i Peru przegraly na rzecz Chile.
Wiadomość tę potwierdził minister spraw zagranicznych Peru, José Antonio García Belaunde, który oświadczył dzisiaj, że jego kraj jest „gotowy rozmawiać” z Boliwią na temat dostępu tego kraju do Pacyfiku. Przypomniał również, że Peru i Boliwia podpisały Traktat Integracyjny, w którym również jest o tym mowa.
Do spotkania Evo Morales, prezydenta Boliwii, z Alanem Garcíą, prezydentem Peru, ma dojść w Limie w najbliższą środę.
Franz Solano przyznał, że jeszcze nie wiadomo, w jaki sposób Boliwia miałaby uzyskać dostęp do wód oceanu, ale zarazem przypomniał, że Peru już zapowiedziało, iż nie będzie się przeciwstawiało jakiejkolwiek ugodze na ten temat, do której doszłoby pomiędzy Boliwią i Chile. Problem bowiem polega na tym, że dostęp Bolwii do Pacyfiku nastąpiłby poprzez ziemie należące dzisiaj do Chile, ale które przed wspomnianą wojną należały do Peru.
W swoim wywiadzie Belaunde powiedział również dziennikarzom, że Peru już wkrótce wynajmnie adwokatów, którzy będą bronić tego kraju wobec Międzynarodowego Trybunału w Hadze w jego sporze w Chile dotyczącym morskich granic. Peru twierdzi, że nie istnieje na ten temat podpisany żaden traktat, gdy tymczasem Chile stoi na stanowisku, że taki traktat obydwa kraju już podpisały w latach pięćdziesiątych.
Alan García potwierdził w sobotę wobec Kongresu Narodowego, że sprawę odda do Międzynarodowego Trybunały, ponieważ jest pewny, iż stanowisko peruwiańskie otrzyma tam całkowite poparcie.
Grupa intelektualistów, poetów i pisarzy utworzyła specjalny komitet, którego zadaniem będzie wspieranie kandydatury nikaraguańskiego księdza Ernesto Cardenala do zdobycia przez niego Literackiej Nagrody Nobla za rok 2007. W Polsce bardziej, aniżeli jego poezję, wielu pamięta Trapistę i księdza Cardenala, ucznia Thomasa Mertona, klęczącego w marcu 1983 roku przed grożącym mu palcem papieżem Janem Pawłem II.
Do Komitetu Koordynacyjnego weszło wiele stowarzyszeń i instytucji kulturalnych, edukacyjnych i literackich Nikaragui, a na jego czele stanął sławny tam pisarz, Sergio Ramirez Mercado. Do komitetu również weszli dyrektor Nikaraguańskiej Akademi Języka, Jorge Eduardo Arellano, i prezydent Nikaraguańskiego Ośrodka Pisarzy, Carlos Tünnerman.
Ksiądz Ernesto Cardenal był już kandydatem do Literackiej Nagrody Nobla w 2005 roku. Wielu uważa go za największego współczesnego poetę piszącego w języku hiszpańskim i za jednego z największych żyjących aktualnie poetów całej Ameryki Łacińskiej. Jego dzieła zostały już przetłumaczone na 20 języków, mając ponad 200 wydań.
Cardenal urodził się 20 lipca 1925 roku w Granadzie (Nikaragua), więc nie tak dawno skończył 82 rok swojego życia. Od młodości uczestniczył w walce przeciw dyktaturze Anastasio Somozy. Po swoim religijnym nawróceniu wstąpił do klasztoru Trapistów w Kentucky (USA), gdzie, jak już wspomniałem, był uczniem Thomasa Mertona. Później utworzył wspólnotę kontemplacyjną w Solentiname, którą Somoza kazał zniszczyć. Po dojściu do władzy sandynistów został ministrem kultury. To wówczas został skarcony przez papieża Jana Pawła II, podczas jego wizyty w Nikaragui.

Słabe zarobki są wielkim ekonomicznym problemem Kuby. Wiele kubańskich rodzin, aby przeżyć do końca miesiąca, musi uciekać się do „czarnego rynku”.
Średni zarobek Kubańczyków pracujących w firmach państwowych lub mieszanych wynosi 387 pesos kubańskich, czyli około 18 dolarów amerykańskich. Podczas swojej przemowy z okazji obchodów 26 lipca brat Fidela, rządzający dzisiaj Kubą w jego zastępstwie Raúl Castro, powiedział, że aktualna pensja „jest wyraźnie niewystarczająca, aby zapewnić wszystkie potrzeby”. Praktycznie dał do zrozumienia, że w chwili obecnej pensja przestała spełniać zasady socjalizmu, iż każdy z obywateli wnosi do niej wkład zgodnie ze swoimi możliwościami i otrzymuje ją zgodnie z wykonywaną pracą.
Według specjalistów sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje z powodu obecności na wyspie dwóch typu pieniędzy: peso wymienne (CUC, które jest warte 1,08 dolara) i peso kubańskie (1 CUC = 24 pesos kubańskich). Według kubańskich ekonomistów 4 osobowa rodzina powinna zarabiać 1.600 pesos (około 72 dolary), aby zaspokoić swoje podstawowe potrzeby.
Raul Castro przyznał, że aktualna sytuacja z powodu słabych zarobków „sprzyja manifestacjom społecznego niezdyscyplinowania i jej tolerowania, co stało się trudne do wykorzenienia”. Chodziło mu o takie postawy, jak niewłaściwe zachowanie firm, aż po różnego typu sposoby zaspokojenia przez ludzi swoich potrzeb.
Raul nawiązał w swoich słowach do istniejącego i prosperującego na Kubie „czarnego rynku”, który chociaż znacznie się różni od tego z połowy lat dziewięćdziesiątych, to jednak dla Kubańczyków pozostaje on dalej dogodną możliwością zakupienia rzeczy po tańszej cenie, aniżeli te, po jakiej są sprzedawane w CUC w specjalnych sklepach, odpowiednikach dawnych PEWEX w Polsce. Aby pensje wzrosły, to musi wpierw wzrosnąć produkcja w kraju, oświadczył w czwartek w swojej przemowie Raul Castro. Dodał zarazem, że stanie się tak jedynie wówczas, kiedy uda się wprowadzić „zmiany strukturalne i w myśleniu”... . Czyżby rzeczywiście zaczął już przygotowywać jakieś zmiany, konsultując je ze swoim bratem, Fidelem?

Według ostatniego numeru kolumbijskiego czasopisma “Semana” („Tydzień”), partyzanci z FARC mają swoich szpiegów w siłach zbrojnych kraju, zdobywając w ten sposób tajemne, przydatne im informacje. Odkrycia dokonano przed dwoma tygodniami, kiedy to w potyczce odziału wojska z partyzantami w okręgu Meta, w centralnej Kolumbii, w plecaku jednego z zabitych partyzantów znaleziono trzy komputerowe hard discs i pen drive.
Jeden z oficerów powiedział anonimowo dziennikarzowi „Semana”, że okazuje się, iż partyzanci mają dostęp do największych tajemnic, jak chociażby do strategi walki z nimi specjalnej jednostki Siła Zadania Omegi, liczącej około 20 tysięcy żołnierzy specjalnie wybranych z sił powietrznych i marynarki Kolumbii.
Przed dwoma dniami wydawany w Bogocie dziennik „El Tiempo” doniósł o innej niepokojącej obecności w siłach zbrojnych kraju, tj. szpiegów handlarzy narkotyków. Konkretnym przykładem może być szef mafii handlarzy narkotykami z okręgu Valle, Diego León Montoya, zwany inaczej Don Diego, którego ekstradycji domagają się władze USA. Okazało się, że dokonywał on rekrutacji cywilów, którzy pracowali w służbach porządkowych w dowództwie sił zbrojnych Kolumbii, dostarczając mu w ten sposób bardzo cennych informacji.
Strona Sil Zbrojnych Kolumbii:
Jeden z przywódców Kościoła, pastor Ronaldo Pinheiro Ribeiro, przezwisko “Roy”, został w piątek aresztowany z dwoma handlarzami narkotyków z rywalizujących ze sobą groźnych grup, z Diogo de Moura Rezende (przezwisko „Diogo Gordo”) i z João Paulo Garcia dos Santos (przezwisko „JP”).
Pastor został oskarżony o ukrywanie handlarzy narkotyków na fermie w Paty do Alferes, w górskim regionie Rio de Janeiro. Ferma ta należy do innego pastora Kościoła, Jonesmara Leite da Silva, którego również aresztowano. Przy aresztowanych handlarzach narkotyków znaleziono duże sumy pieniędzy, fałszywe dokumenty, komórki, karty kredytowe, itd.
Obydwaj aresztowani pastorzy są blisko związani z przywódcą Kościoła Zgromadzenie Boże Ostatnich Dni, Marcosem Pereira da Silva, który jest znany z „nawracania” handlarzy narkotyków.
Jak powiedział minister spraw wewnętrznych Ekwadoru, Gustavo Larrea (na zdjęciu), władze tego kraju sprawdzają otrzymaną informację dotyczącą zamachu na życie prezydenta, Rafaela Correa. Według prasy w zamach mają być wmieszani pewien pułkownik i właściciel banku.
Larrea powiedział również prasie, że policja dowiedziała się „z różnych źródeł”, iż 7 lipca doszło do pewnego spotkania, gdzie uzgodniono plan destabilizacji aktualnego rządu socjalistów poprzez podniesienie cen podstawowych produktów, najpierw gazu, a następnie produktów żywnościowych i innych, a także poprzez „zamach na życie prezydenta”. Wiadomość o przebiegu spotkania miał podać jeden z jego uczestników.
Minister Larrea zapowiedział, że po sprawdzeniu otrzymanych informacji nastąpią aresztowania uczestników wspomnianego spotkania. Jak podał kanal telewizyjny Ecuavisa, to właśnie wymienieni przez ministra pułkownik i bankier mieli wyjść z propozycją zabicia prezydenta przed lub podczas obrad Zgromadzenia Narodowego, mającego dokonać zmian w Konstytucji Ekwadoru.
Będący przy władzy od sześciu miesięcy prezydent Rafael Correa potwierdził w wywiadzie, że jego bezpieczeństwo było zagrożone.
Według źródeł związanych z kolumbijskim wywiadem jedenastu byłych parlamentarzystów, którzy zostali uprowadzeni i byli więzieni przez FARC (partyzanci z Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii), zginęło w czerwcu podczas potyczki pomiędzy 16 pilnującymi ich strażnikami i 29 innymi partyzantami z „ruchomej kolumny im. Arturo Ruiza”. Strzegący więźniów partyzanci mieli mylnie wziąć za rządowych żołnierzy zbliżający się oddział FARC.
Parlamentarzyści zostali porwani jeszcze w kwietniu 2002 roku. Zginęli w Nariño, około 700 km. od stolicy Kolumbii, Bogoty.
Strona FARC na internecie: www.farcep.org
17 lipca 2007 roku na lotnisku Congonhas w São Paulo, Brazylia, w tragicznym wypadku lotniczym zginęło przynajmniej 199 osób. Dotąd jeszcze nie podano oficjalnych wyników dochodzeń co do przyczyny tej katastrofy, ale według źródeł brazylijskiego tygodnika „Veja” powodem śmierci tak wielkiej liczby osób był błąd pilota, Kleybera Limy, który nie ustawił właściwie jednego z przyrządów, oraz zbyt krótki pas lotniska.
Autorzy artykułu w „Veja” dowodzą, że skutki wypadku byłyby o wiele mniejsze, gdyby nie charakterystyka pasa startowego i lądowania lotniska Congonhas w São Paulo. W przeszłości podobne błędy, jaki popełnił Lima, mieli już bowiem popełnić latający na tym samym modelu samolotu A320 Airbus piloci, uczestnicy dwóch wypadków, do których doszło w 1998 roku na Filipinach i w 2004 roku na lotnisku Taipei na Tajwanie. W tym pierwszym przypadku zginęły trzy osoby potrącone przez samolot na ziemi, a w drugim przypadku nie było nawet jednej osoby rannej.
W Rio de Janeiro kończą się Igrzyska Pan-Amerykańskie. Tymczasem bardzo dobrze spisująca się w nich ekipa kubańska odleciała do kraju przed ich zakończeniem, przy czym kubańscy siatkarze nawet nie odebrali w sobotę brązowych medali. Nakaz przyspieszonego wylotu miał nadejść od władz z Hawany.
Brazylijscy dziennikarze przypuszczają, że powodem tego nagłego opuszczenia przez Kubańczyków Brazylii jest obawa przed następnymi dezercjami zawodników i towarzyszących im członków ekipy. Dotąd „znikli” bramkarz drużyny piłki ręcznej - Rafael D´Acosta Capote, trener ekipy gimnastyki artystycznej – Lázaro Lamelas oraz dwaj pięściarze: Guillermo Rigondeaux (na zdjęciu) i Erislandy Lara. Ich ucieczkę Fidel Castro miał skomentować jako „cios poniżej pasa”, który wpływa na ducha moralnego całej kubańskiej ekipy.
Kubańczycy swój przedwczesny odlot z Rio de Janeiro tłumaczyli zaistniałym w lotnictwie brazylijskim bałaganem, ale dziennikarze niezbyt w to wierzą, ponieważ Kubańczycy mieli własny, wynajęty samolot, a przez cały czas trwania igrzysk zaprzeczali dezercji wspomnianej czwórki członków swojej ekipy.
Dopisek
Przed chwilą widziałem w telewizji reportaż z odlotu Kubańczyków. Według brazylijskich dziennikarzy nakaz natychmiastowego wylotu przyszedł od władz komunistycznych z Havany, ponieważ wykryto przygotowanie ucieczki ponad 30 osób z ekipy. Dano wszystkim pół godziny czasu na zebranie swoich rzeczy, kazano wejść do czekających już autobusów i zawieziono ich na lotnisko, gdzie czekał wyczartowany samolot, którym mieli przecież wylecieć dopiero na następny dzień. Nikomu nic nie wytłumaczono, nawet nie powiadomiono o przedwczesnym wylocie organizatorów Igrzysk. Na większości twarzy kubańskich zawodników było widać zniechęcenie, smutek lub złość.
Prezydent Argentyny, Nestor Kirchner (na zdjęciu), udaje się w poniedziałek w trzydniową podróż do Meksyku w towarzystwie swojej żony i kandydatki na nowego prezydenta kraju, Cristiny Fernandez. Celem tej podróży ma być zaciśnięcie więzi ekonomicznych i kulturalnych pomiędzy obydwoma krajami oraz spotkanie z prezydentem Meksyku, Felipe Calderón Hinojosa.
W 2006 roku prezydent Calderón Hinojosa przebywał w Argentynie, gdzie 5 października spotkał się z Kirchnerem. W dniach 23-25 kwietnia bieżącego roku w Meksyku przebywali Cristina Fernandez i argentyński kanclerz Jorge Taiana. To wówczas meksykański prezydent wyraził swoją prośbę, aby Nestor Kirchen mógł przybyć do Meksyku i podpisać z nim dokument „o pogłębieniu i wzmocnieniu” wzajemnych więzi pomiędzy obydwoma krajami.
Po zniesieniu Prawa Amnestji w Chile sądy tego kraju zaczęły wydawać wyroki na dawnych oprawców reżymu Pinocheta. Ostanio skazano na dziesięć lat więzienia byłego generała, Sergio Arellano Starka (na zdjęciu), który przewodził znanej z dokonania licznych egzekucji „Karawanie Śmierci”. Wraz Starkiem zostało skazanych czterech innych byłych oficerów wojska chilijskiego: José Parada Muñoz, Mario Cazenave Pontanilla i Julio Barrios Espinace (wszyscy otrzymali wyrok skazujący na 3 lata więzienia) oraz Carlos Romero Muñoz (skazany na 10 lat więzienia).
W maju 2006 roku zostali oni uniewinnieni, ale sąd apelacyjny unieważnił wydany wówczas werdykt.
Sąd apelacyjny uniewinnił z kolei dwóch emerytowanych podoficerów, Fernando Patricio Zúñiga Canales i Eduardo Cartagena Maldonado, którzy przedtem, w czerwcu 2004 roku, zostali zkazani za porwanie socjalistycznego działacza Juana Ismaela Suila Fernandeza, po którym zniknął ślad, podobnie jak po wielu innych zatrzymanych przez wojsko działaczach, kiedy w 1974 r. został doprowadzony do bazy chilijskich sił powietrznych El Bosque.
Światowe Stowarzyszenie dla Ochrony Zwierząt (WSPA) złożyła do Ministerstwa Publicznego Kostaryki skargę na niejakiego Douglasa Barahone, mieszkającego w wiejskiej miejscowości Cañas, 170 km. od stolicy kraju, San José, oskarżając go o odżywianie się żywymi zwierzętami, takimi jak koty, psy, czy ptaki.
Reportaż na temat Barahone ze zdjęciami, na których je on kota, opublikował kostarykański dziennik „Diario Extra”. To w tym reportażu oskarżony wyznał, że odżywia się wyłącznie mięsem zwierząt, które chwyta, przetrąca im głowę, wypija ich krew i je na surowo.
W imieniu WSPA skargę na Barahone złożył dyrektor regionalny tego stowarzyszenia na Amerykę Środkową i Karaiby, Patrick O´Marr. Dokonał tego powołując się na kostarykański Procesowy Kodeks Karny, w którym jest mowa o stosowaniu okrucieństwa wobec zwierząt.
Prezydent Wenezueli, Hugo Chávez, nazwał kardynała Oscara Andrés Rodrigueza Maradiaga z Hondurasu (na zdjęciu) „papugą” i błaznem imperializmu”. „Pojawiła się imperialistyczna papuga, teraz przebrana za kardynała, to znaczy kolejny imperialistyczny błazen”, oświadczył prezydent w teatrze w Caracas. Słowa jego były odpowiedzią na oświadczenia kardynała Maradiagi w El Salvador, stolicy Salwadoru, że „Chavez czuje się Bogiem z prawem do prześladowania wszystkich innych osób”.
Dodatkowo Chavez wskazał na zbieg okoliczności, że w tym samym czasie ambasador USA w Hondurasie skrytykował prezydenta tego kraju, Manuela Zelaya, za uczestnictwo w 28 rocznicy obchodów rewolucji sandynistycznej w Nikaragui.
Od kiedy Hugo Chavez objął władzę w Wenezueli (przed 8 laty), jego stosunki z hierarchią Kościoła rzymskokatolickiego w tym kraju są wciąż dosyć napięte. Tymczasem kardynał Maradiaga przewiduje dla ludności Wenezueli ciężkie chwile cierpienia z powodu właśnie totalitarnego podejścia do swoich rzadów przez Chaveza.
To nie po raz pierwszy Chavez nazywa kogoś „imerialistyczną papugą”. W czerwcu obraził tymi samymi słowami brazylijskich parlamentarzystów. Kongres brazylijski postanowił w zamian opóźnić głosowanie nad przyjęciem Wenezueli do Mrcosur, na co z kolei Chavez zareagował oświadczeniem, że jeśli parlamenty Paragwaju i Brazylii nie przegłosują do września przyjęcia jego kraju, to on w ogóle wycofa złożoną już prośbę o przyjęcie Wenezueli do tego bloku ekonomicznego krajów Ameryki Południowej.
Blog dotyczący wiadomości z Ameryki Łacińskiej zaczynam dopiero tworzyć, ale pod koniec sierpnia minie pierwsza rocznica rozpoczęcia przeze mnie innego blogu, dotyczącego stanu, w którym żyję w Brazylii, tj. Bahia.
Nie mam zbyt wiele czasu, blog jest pisany nieregularnie i dorywczo, bez jakiejś przewodniej myśli, ale wierzę, że wielu znajdzie w nim sporo interesująych ich informacji.

Lokalni przywódcy Tarija, prowincji Boliwii, w której znajdują się największe rezerwy boliwijskiego gazu, zagrozili ustanowieniem autonomii. Groźba jest wynikiem odrzucenia przez Zgromadzenie Konstytucyjne Boliwii autonomii, jaką ogłosiła ta i inne trzy regiony kraju, będące w opozycji do rządów Evo Moralesa.
Przywódcy Tarija dali Zgromadzeniowi Konstytucyjnemu czas do 6 sierpnia, ale jeśli ten nie uzna autonomii owych wspomnianych czterech okręgów, to zagrozili ulicznymi protestami ludowymi i nadaniem sobie autonomii jedynie z woli ludu, nie czekając już na decyzję władz krajowych.
Prowincja Tarija znajduje się przy argentyńskiej granicy i już od ubiegłego tygodnia wiele jej dróg jest zablokowanych przez chłopów, którzy domagają się odpowiedzi od rządu na ich petycje. Inni miejscowi przywódcy domagają się od prezydenta Moralesa rozwiązania problemu braku paliwa.
Autonomi domagają się następujące departamenty (jakby stany, prowincje):
- Santa Cruz (na wschodzie);
- Pando (na północy);
- Beni (północny-wschód);
- Tarija.
Pragną one w ten sposób odebrać władzom prawodawczym i wykonawczym z La Paz wiele z ich atrybutów.
Prezydent Wenezueli, Hugo Chavez, skarży się w piątek, że istniejące kłótnie pomiędzy krajami zaintersowanymi wspólnym gazociągiem (Brazylia, Wenezuela, Argentyna, Boliwia, Urugwaj) praktycznie sparaliżowały wszelkie nad nim prace. „Ataki z samej Ameryki Południowej zdołały oziębić Gazociąg Południa”, oświadczył Chavez w państwowym radiu i w telewizji Wenezueli.
Podczas otwarcia fabryki domów ze składników plastykowych Chavez dodał, że w Wenezueli istnieje gaz na sto lat, ale sam „projekt zamarzł”. Poskarżył się zarazem, że po wstępnych spotkaniach technicznych i spotkaniach jego z Luizem Inacio Lula da Silva (prezydent Brazylii), Nestorem Kirchnerem (prezydent Argentyny) i Evo Moralesem (prezydent Boliwii), teraz nikt nie chce powiedzieć mu żadnej konkretnej daty co do rozpoczęcia prac nad gazociągiem.
Prezydent Wenezueli oświadczył również, że w przypadku gazociągu nie chodzi mu jedynie o zyski, ale o solidarność z innymi krajami Ameryki Łacińskiej.
Gazociąg ma liczyć 8 tysięcy kilometrów i wymaga przynajmniej 20 miliardów dolarów USA inwestycji.
niedziela, 21 marca 2010
Licznik odwiedzin: 173005
| « lipiec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | ||||||
| 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 |
| 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | 31 | |||||

Mirek, Polak w Brazylii, zonaty z Brazylijka, osiadly w stanie Bahia.
Moje blogi:
http://bahia.bloog.pl
http://latynowska.bloog.pl
http://latynosi.bloog.pl
http://cantocristiano.bloog.pl
http://latynoskie.bloog.pl
http://latynowska2.bloog.pl
e-mail: zimne@wp.pl
Wiem już o istnieniu przynajmniej dwóch blogów w języku polskim, które zajmują się tematyką Ameryki Łacińskiej. Widzę jednak, że nawet dwieście takich miejsc w internecie nie ukazałoby całej rzeczywis...
więcej...Wiem już o istnieniu przynajmniej dwóch blogów w języku polskim, które zajmują się tematyką Ameryki Łacińskiej. Widzę jednak, że nawet dwieście takich miejsc w internecie nie ukazałoby całej rzeczywistości tego kontynentu, więc postanowiłem dołączyć się do wspomnianych i innych, nieznanych mi inicjatyw. Obiecuję informować w miarę moich skromnych możliwości o niektórych wydarzeniach z miejscowej polityki, kultury, sportu i w ogóle z życia publicznego tego kontynentu, na którym żyję już od ładnych kilkunastu lat.
schowaj...Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: