Rząd Argentyny zdecydował się na wzmocnienie bezpieczeństwa instytucji żydowskich w tym kraju po tym, jak Hezbollah zagroził dokonaniem nowych ataków. Zaczyna się bowiem nowy rok żydowski, więc również liczba osób zbierających się w różnych instytucjach ulega w tym okresie zwiększeniu. Poza tym, argentyńscy Żydzi posiadają już od jakiegoś czasu wiadomość o zwiększonym zagrożeniu ze strony muzułmanów z Hezbollahu. Dlatego to nie spodoba im się również polityka prezydentów Wenezueli, Hugo Chaveza, oraz Boliwii, Evo Moralesa, umożliwiająca wjazd do tych kraju wielu Irańczyków i Libańczyków bez odpowiedniej ich kontroli.
Conajmniej 6 osób zginęło i 12 zostało rannych w zderzeniu autobusu z samochodem w środkowej Argentynie, około 400 km. od Buenos Aires.
Tymczasem na południu Brazylii, w pobliżu Fazenda Vilanova, stan Rio Grande do Sul, w zderzeniu autobusu z ciężarówką z kontenerem zginęło 13 osób, a 22 zostało rannych.
Wiceprezydent Argentyny, Julio Cobos, jest widziany przez rząd prezydent Cristiny Fernandez Kirchner jako zdrajca, ale większość Argentyńczyków uznaje go za bohatera. Oto bowiem w ramach głosowania w parlamencie, które miało zdecydować o przegłosowaniu niepopularnego i rodzącego strajki i protesty projektu dotyczącego podniesienia podatków, doszło do remisu (36:36) i to to Cobos, jako przewodniczący senatu miał zdecydować, czy projekt przejdzie czy nie. Niepodporządkowując się pani prezydent, oddał głos przeciwny podatkom. Za to musiał do swojego rodzinnego domu w Mendoza (1.100 km. od Buenos Aires) udać się samochodem (co prawda wieloma samochodami i będąc oklaskiwany jako bohater przez całą drogę), ponieważ rząd odmówił mu samolotu.
Cobos swoim głosem przyczynił się do wielkiego kryzysu politycznego w Argentynie. Rozeszły się nawet pogłoski, że Kirschner i Cobos mogą ustąpić i rozpisać nowe wybory w Argentynie. Tymczasem sam Cobos chwali się, że nawet Maradona do niego zadzwonił, aby go pochwalić i powiedzieć, że ten przywrócił mu dumę z bycia Argentyńczykiem. Chociaż zaprzeczył, że może być przyszłym kandydatem na prezydenta, to pozdrawiał ludzi otwierając ze swojego okna ramiona i powiewając argentyńską flagą.
Chociaż w rządzie słychać głosy domagające się ustąpienia Cobosa, to ten nie ma takiego zamiaru. Sam Cobos pochodzi również z inne partii, z Obywatelskiej Uni Radykalnej (UCR), która zawsze rywalizowała z peronizmem. Małżeństwo Kirchner zaprosiło go na bycie wiceprezydentem Cristiny Kirchner, aby ukazać swoją pluralność, na co UCR odpowiedziała wyrzuceniem Cobosa z parti i uznaniem go za zdrajcę.
Przewodniczący senatu nie ma zbyt wielkiej roli w życiu politycznym kraju, ponieważ nawet nie ma prawa do głosu. To pierwszy raz w historii Argentyny nagle przypadła mu tak wielka rola, aby zdecydować na korzyść jednej ze stron w tak ważnym głosowaniu. Sama Cristina Kirchner nie nazwała bezpośrednio Cobosa zdrajcą, ale już dała do zrozumienia, że czuje się zdradzona.
Z kolei analiści polityczni twierdzą, że ostatnie głosowanie było wyraźnym znakiem dla Cristiny Kirchner, oraz dla jej męża, poprzedniego prezydente Argentyny, że ludzie nie chcą prezydenta, który skupia coraz większą władzę i rozkazuje, nie chcąc wysłuchać głosu ludu. To Cobos stał się ostatecznym głosem, rzecznikiem opini publicznej.
Jeszcze pół roku temu państwo Kirchner chwalili się, że kontrolują dwie trzecie argentyńskiego parlamentu, a teraz przegrali w nim najważniejsze głosowanie. Już się mówi o epoce pokirchnerowskiej w peroniźmie i o wymianie niektórych ministrów. Oczekuje się teraz również na następny krok Cristiny Kirchner: czy ta zechce zbliżyć się do Cobosa i mieć go za sprzymierzeńca, czy też zacznie go traktować za wroga i zdrajcę, co by jeszcze pogłębiło kryzys rządowy w Argentynie.
Przed głosowaniem lider partii rządzącej w parlamencie, Miguel Pichetto, ostrzegł Cobosa, że jeśli ten zdradzi, to zostanie porównany do biblijnego Judasza, który zdradził Jezusa. Już po głosowaniu działacze peronistyczni powypisywali na murach w pobliżu parlamentu słowa „Cobos zdrajca".
Lodowiec Perito Moreno w argentyńskie Patagoni zaczął niespodziewanie pękać w środku trwającej na półkuli południowej zimy. W ostatnich godzinach pojawiła się szczelina w części lodowca na Półwyspie Magallanes, co wskazuje na bardzo duże topienie lodu w czasie lata.
Pęknięty lód podzielił na dwie części tzw. Jezioro Argentyńskie, a możliwość jego zwalenia się spowodowało napływ turystów do Narodowego Parku Lodowców w prowincji Santa Cruz. Dotąd lodowiec Perito Moreno, który liczy około 200 km. kwadratowych wielkości, był nielicznym na świecie lodowcem, który zachowywał się stabilnie pomimo ogólnego ocieplenia klimatu na Ziemi.
Prezydent Argentyny, Cristina Fernandez de Kirchner, określiła uwonienie przez wojsko kolumbijskie Ingrid Betancourt i 14 innych więźniów FARC jako „zwycięstwo życia i wolności". Pogratulowała również wolności samej Ingrid i jej matce, Yolanda Pulecio.
Z kolei prezydent Boliwii, Evo Morales, oświadczył, że uwolnienie więźniów jest bardzo ważnym dokonaniem w drodze do pokoju i ugody pomiędzy partyzantami z FARC i rządem kolumbijskim. Według Moralesa do uwolnienia doszło nie dzięki akcji wojska kolumbijskiego, ale dzięki dokonania ugody FARC z osobami z rządu Alvaro Uribe. Słowa te jednak są sprzeczne z oświadczeniem ministra obrony Kolumbii, Juana Manuela Santosa, który uwolnienie więźniów przypisuje działaniu wywiadu i infiltracji w szeregi władz marksistowskich partyzantów
Prezydent Argentyny, pani Cristina Fernandez de Kirchner, otwarła w Tucumán, Argentyna, sesję 35 szczytu Szefów Państw Mercosul (lub, z pisowni hiszpańskiej, Mercosur). Uczestniczy w niej siedmiu przywódców krajów latynoskich: Cristina F. Kirchner z Argentyny, Luiz Inácio Lula da Silva z Brazyli, Tabaré Vázquez z Urugwaju, Nicanor Duarte z Paragwaju, Hugo Chávez z Wenezueli (kraj ten jeszcze nie jest pełnym członkiem Mercosul, ponieważ nie zatwierdziły go jeszcze parlamenty Paragwaju i Brazylii), Evo Morales z Boliwii i Michelle Bachelet z Chile (te ostatnie dwa kraje są z Mercosul stowarzyszone, ale do niego nie należą).
Po pół roku kierownictwa argentyńskiego, na następne pół roku kierownictwo przejmie teraz Brazylia.
Poza tematami gospodarczymi i dotyczącymi wzajemnego handlu, szczyt potępi decyzję Unii Europejskiej co do wzmożenia walki z nielegalną emigracją.
Policja argentyńska aresztowała na lotnisku w Ezeiza, przy Buenos Aires, siedmiu Brazylijczyków, w tym pięć kobiet, które miały w żołądkach kapsułki z kokainą, a w pochwie macicznej jeszcze prezerwatywy z kokainą, w celu przewiezienia jej do Hiszpanii i Włoch. Dwie pozostałe osoby to przywódcy aresztowanej grupy.
Wiek aresztowanych Brazylijczyków jest od 18 do 27 lat, a operacja schwytania ich zaczęla się jeszcze przed rokiem. Argentyńczykom pomogli policjanci z Włoch i Portugalii.
Gwałtowny pożar zniszczył część fermy "La Primavera" w argentyńskiej Patagonii, na obszarze Parku Nahuel Huapi, której właścicielem jest amerykański magnat Ted Turner. Pożar wybuchł w czwartek, ale został opanowany dopiero w piątek.
Rzecznik parku, Larissa Beletzky, powiedziała, że nie są znane przyczyny wybuchu pożaru, ale panująca od jakiegoś czasu susza mogła pomóc w szybkim rozprzestrzenieniu się ognia.
W dniu, kiedy mijają 100 dni od rozpoczęcia konfliktu pomiędzy rządem i rolnikami w Argentynie, sytuacja zaopatrzenia prowincji w żywność i paliwo uległa jeszcze większemu pogorszeniu. Chociaż protest rolników ogranicza się dzisiaj jedynie do nie magazynowania zbóż przeznaczonych na eksport, to jednak ich niezależni producenci i kierowcy ciężarówek blokują w około 300 miejscach szosy i drogi w całym kraju.
Konflikt zaczął się w marcu, kiedy rząd nakazał podniesienie podatku od eksportu zbóż. W ostatni wtorek rząd ustąpił i wysłał do parlamentu nowy projekt.
Argentyna jest krajem, w którym zjada się najwięcej mięsa na świecie i właśnie brak mięsa wzbudza największy niepokój. Brakuje go np. w wielu sklepach Buenos Aires, a jego ceny będą wzrastać. W Cordobie rzeźnicy również już nie mają mięsa, a 2.300 pracowników zamrażalni mięsa pozostaje w chwili obecnej bez pracy. Brakuje również w różnych regionach kraju wyrobów z mleka, warzyw i mąki. Pod koniec tygodnia wiele piekarni w Buenos Aires może pozostać zamkniętych.
Konflikt z rolnikami sprawił, że bardzo spadła popularność prezydent Cristiny Fernandez Kirchner. Według ostatnich badań opinii publicznej ma o niej pozytywne zdanie jedynie około 20% Argentyńczyków, gdy w styczniu pozytywnie ją odbierało aż 56% obywateli tego kraju.
Sprawa podatków produktów będzie teraz celem walki pomiędzy rządem i opozycją w argentyńskim parlamencie. W przeciwieństwie do nieprzejednanej pozycji z przeszłości, wczoraj minister sprawiedliwości, Anibal Fernandez, oświadczył, że projekt rządowy może zostać zmieniony przez parlamentarzystów.
Trwający już od trzech miesięcy konflikt pomiędzy rządem prezydent Cristiny F. Kirchner i produktorami zbóż w Argentynie w sobotę przemienił się w konflikt z użyciem przemocy, kiedy policja weszła do akcji, aby odblokować zablokowane przez nich szosy.
Przypomnijmy, że konflikt zaczął się od podniesienia podatków na eksport soji, na co rolnicy zareagowali paraliżując handel zbóż, co doprowadziło do blokad szos i dróg przez kierowców ciężarówek, którzy nagle pozostali bez pracy.
W piątek doszło do częściowego porozumienia pomiędzy przedstawicielami kierowców i rządem, ale już w sobotę musiała wkroczyć do akcji policja, aby umożliwić transport produktów żywnościowych, których zaczyna już brakować w różnych regionach kraju. Do głównego konfliktu doszło w prowincji Entre Rios, gdzie policja siłą usunęła z szosy strajkujących, jak również na krótko aresztowała jednego z przywódców protestów rolników.
W Buenos Aires doszło do manifestacji przed siedzibą rządu i rezydencją Kirchner, ale również setki jej zwolenników zebrało się na Placu Majowym, aby ją poprzeć.
Minister spraw wewnętrznych, Florêncio Randazzo, powiedział w telewizji, że to protestujący byli bardziej agresywni, aniżeli nieuzbrojona policja. Tymczasem starcia manifestantów z policja transmitowała telewizja, która również pokazała, jak setki osób przyłączyło się do strajkujących, zmuszając policję do cofnięcia się.
4 metrowy pomnik z bronzu przedstawiający postać Che Guevary został odsłonięty w sobotę w Rosario, Argentyna, z okazji 80 urodzin w nim Che Guevary. Jest to pierwszy pomnik przedstawiający całą postać Che w miejscu odsłoniętym w Argentynie.
Pomnik wykonał argentyński artysta Andrés Zerneri, ale zrobił go on ze stopu 3,5 tony kluczy i małych przedmiotów z bronzu przysłanych na ten pomnik przez około 15 tysięcy Argentyńczyków.
Che na pomniku jest przedstawiony tak, jak sfotografował go na znanym na całym świecie zdjęciu kubański fotograf, Alberto Korda: stojącego, w mundurze i berecie, z głową wykręconą nad prawym ramieniem.
W odsłonięciu pomnika Che Guevary w Rosario uczestniczyły tysiące osób, wśród nich mieszkająca na Kubie córka Che, Aleida. Uroczystość była zakończeniem 3 dniowych obchodów urodzin Che w tym mieście.
Jak pokazuje metryka urodzin Che Guevary, urodził się on 14 czerwca 1928 roku, o godzinie 17, w Rosário, ale już gdy miał ponad rok życia jego rodzina przeniosła się do Buenos Aires. Sam Che mówił, że jego przyjście na świat w Rosário było przypadkowe, ponieważ jego rodzina często zmieniała miejsce zamieszkania, ale i tak zawsze kibicował drużynie piłkarskiej Rosario Central.
Specjalne ekipy starają się nie dopuścić, aby wielka, licząca 20 km. długości i 30 metrów szerokości plama ropy naftowej dotarła do stolicy Argentyny, Bueno Aires. Jeżeli dotrze ona do ujścia Rzeki Prata, to może dojść do wielkich szkód.
Plama jest wynikiem zderzenia się statku greckiego ze statkiem płynącym pod banderą Malty, do którego doszło w odległości około 20 km. od stolicy Urugwaju, Montevideo. Grecki statek „Syros" stracił ze swoich zbiorników około 14 tys. metrów sześciennych ropy naftowej. Przyczyny zderzenia statków są badane przez władze Urugwaju.
1500 ciężarówek znajduje się uwięzionych z powodu śnieżycy w argentyńskiej miejscowości na granicy z Chile, Uspalatta. Śnieżyca zmusiła bowiem władze do zamknięcia przejścia granicznego Cristo Redentor, które znajduje się w Kordylierach Andyjskich, w środkowej częścoi wspólnej granicy pomiędzy obydwoma krajami. Służby Drogowe Argentyny już pracują, aby usunąć z szosy śnieg. Tymczasem doradza się kierowcom, aby ci wykorzystywali inne przejścia graniczne, jak Jama i Cardeal Samoré, na północy i południu granicy Argentyny z Chile.
Przemawiająca w Rzymie na szczycie ONZ do spraw Rolnictwa i Wyżywienia (FAO) pani Cristona Fernandez de Kirchner, prezydent Argentyny, powiedziała, że wielką winę za kryzys żywnościowy ponosi nie tylko problem produkcji pokarmów, ale również ich zła dystrybucja oraz dostęp do żywności po odpowiednich cenach. Oskarżyła również trwającą od lat politykę protekcjonalną „krajów centralnych (rozwiniętych)", które przejęły środki należące do innych.
Pani Cristina powiedziała również, że wszyscy zgadzają się, iż kryzys żywnościowy istnieje, ale w chwili walki z nim dojdzie z pewnością do różnicy pomiędzy poszczególnymi krajami. Tutaj właśnie wskazała, że nie trzeba winić za kryzys producentów żywności i pojawienie się nowych potęg, Chin i Indii, ale właśnie sposób dystrybucji, np. w przekazywaniu patentów i dostępie do technologii, i „ruch spekulacyjny". Zarzuciła również kłamstwo krajom rozwiniętym, że te głoszą wolny handel i zaprzeczają istnieniu protekcjonizmu, ale w rzeczywistości kraje rozwijające się, jak właśnie Argentyna, mają wielkie trudności, aby dotrzeć ze swoimi produktami na ich rynki.
Pani Kirchner zaproponowała wielopoziomowy plan współpracy, włącznie z pomocą krajom, które nie są w stanie produkować odpowiedniej ilości żywności, oraz z inwestycjami w takie kraje, jak właśnie Argentyna, zdolne do produkcji nie tylko podstawowych produktów, ale również technologii. Przypomniała, że Argentyna produkuje 100 milionów ton produktów rolniczych i mogłaby produkować ich nawet 150 milionów ton, ale w tym celu produkty te musiałyby zostać dowartościowane.
Prezydent Argentyny wezwała do mobilizacji wszystkich, aby w XXI wieku nie powtórzyły się „straszne sceny" obywateli walczących o miskę jedzenia. Oskarżyła również niektóre międzynarodowe organizacje za złe doradzanie innym krajom, wskazując np. na Haiti, będące niegdyś jednym z największych producentów ryżu na Karaibach, ale Międzynarodowy Fundusz Walutowy doradził temu krajowi zaprzestanie jego uprawy, zadając ciężki cios gospodarce Haiti.
Prawne wystąpienia rządu przeciw protestującym przedstawicielom sektoru rolniczego w Argentynie i aresztowanie 8 z nich jeszcze bardziej pogłębiły trwający już od 80 dni kryzys nastały z powodu zwiększenia podatku na eksportowanie zbóż. Tysiące rolników zareagowały w sobotę, blokując w centralnym regionie kraju transport drogowy zbóż i mięsa.
Aresztowanym zarzuca się palenie pastwisk i opór władzom przy blokadzie szosy wiodącej z Buenos Aires do Rosario, głównego regionu eksportującego argentyńskie zboża. Aresztowani z kolei twierdzą, że działanie rządu ma na cale zastraszenie ich i innych rolników.
Tymczasem prokurator federalny, Juan Murray, który poprosił o przeprowadzenie aresztowań, prowadzi również dochodzenie przeciw innym przywódcom protestów.
Przebywający z wizytą w Argentynie były kandydat na prezydenta Kolumbii z ramienia Polo Democrático, Carlos Gavria, spotkał się z prezydentem Cristiną Fernandez Kirchner i z ministrem spraw zagranicznych, Jorge Taiana.
Zapytany przez dziennikarzy, co do rozwoju wojny domowej w swoim kraju, Gavria odpowiedział, że jest niemożliwe, aby FARC zaprzestały walki zbrojnej, gdy przy władzy w Kolumbii przebywa Alvaro Uribe, ponieważ ten jest niezdolny do rozmów.
Gavria przyznał, że nowy szef FARC, Alfonso Cano, jest bardziej politykiem, aniżeli wojskowym, czyli kimś odmiennym, aniżeli zmarły w marcu Manuel Marulanda (Tirofijo). Zaraz jednak zaznaczył, że rząd Uribe chce zmusić FARC do poddania się poprzez działania zbrojne, więc trudno oczekiwać, że FARC zechcą z nim rozmawiać. Gavria oczekuje nawet, że dojdzie do czegoś przeciwnego, tj. do wzmożenia walki zbrojnej, większych wysiłków ze strony wojska Kolumbii, aby zniszczyć FARC, co spotka się również z odpowiedzią zbrojną ze strony partyzantów.
Zapytany o powód wysokiej popularności prezydenta Uribe, Gavria odpowiedział, że ten jest zdolnym manipulatorem opinii publicznej, a z drugiej strony wykorzystuje wysoki stopień niepopularności FARC, więc zwalczając je sam staje się popularnym.
Jeden z byłych dowódców z czasów dyktatury wojskowej w Argentynie (1976 - 1983), generał rezerwy Luciano Benjamin Menendez, stanął we wtorek przed sądem, będąc sądzony za zbrodnie popełnione w obozie koncentracyjnym „La Perla" oraz w innych, podobnych ośrodkach w prowincji Cordoba.
Wokół sądu dziesiątki policjantów pilnowało bezpieczeństwa i porządku. Generał, znany jako „Pies" lub „Hiena z La Perla", ma już 81 lat. Jest on sądzony, wraz z siedmioma innymi wojskowymi, za dokonanie morderstw, nielegalne pozbawianie wolności i tortury na 4 osób: Humberto Brandalisis, Carlos Lajas, Raúl Cardozo i Ilda Flora Palacios (zamordowanych 15 grudnia 1977 roku; dotąd znaleziono jedynie w 2004 roku we wspólnym grobie ciało Palacios).
W 1994 roku włoska sprawiedliwość oskarżyła go o spowodowanie zniknięcia obywateli włoskich w Argentynie, a sprawiedliwość hiszpańska oskarżyła go o ludobójstwo. Generał Menendez przebywa w areszcie domowym, ponieważ ma już ponad 70 lat.
Już w 1988 roku Menéndez był sądzony za 47 przypadków zabójstwa, 76 przypadków tortur (cztery osoby zmarły z ich powodu) i porwania czwórki niemowlaków (więźniarkom), ale został ułaskawiony w 1990 roku przez ówczesnego prezydenta Argentyny, Carlosa Menema (1989 - 1999). Menendez osobiście nadzorował tortury i rozstrzeliwania.
Obóz „La Perola", leżący na zachód od Cordoby, był jednaym z największych ośrodków torturowania i mordowania osób w czasie dyktatury. Miało tam zginąć przynajmniej 2.500. Dzisiaj istnieje w nim Muzeum Pamięci.
Wielka Brytania Przeprosiła Argentynę za nie podanie w ciągu ostatnich 22 lat wiadomości o znalezieniu resztek ciała argentyńskiego żołnierza, zabitego w czasie wojny O Wyspy Malviny (dla Brytyjczyków Falklandy) w 1982 roku. List z prośbą o przebaczenie przekazał wiceministrowi spraw zagranicznych Argentyny, Victorio Taccetti, brytyjski ambasador w Buenos Aires, John Hughes. W liście minister Terytoriów Zamorskich, Meg Munn, zaproponowała pogrzebanie zwłok z honorami wojskowymi na cmentarzu w Darwin (miejscowość w centrum Malvinów).
Chodzi o kość nogi, którą znaleziono w lutym 1986 roku na plaży wraz z resztkami munduru noszonego przez argentyńskich pilotów. Dotąd znajdowała się ona na komisariacie policji, ale pod koniec kwietnia przekazano ją wojskowej bazy brytyjskiej w Monte Agradable, gdzie znajduje się w grobie okrytym flagą argentyńską. Rząd Argentyny już ogłosił, że zostaną zrobione badania DNA, aby określić tożsamość żołnierza, oraz poprosił, aby Brytyjczycy wskazali winnych tego zaniedbania.
Podczas wojny na plaży na Wyspie Soledad spadły strącone argentyńskie samoloty, więc jest duże prawdopodobieństwo, że ość rzeczywiście należy do jednego z pilotów.
Argentyna domaga się zwrotu Archipelagu Falklandów, czyli Malvinów, od 1833 roku, kiedy zajęli go Brytyjczycy, wyrzucając mieszkańców argentyńskich. W wojnie 1982 roku, która trwała 74 dni, zginęło 649 żołnierzy argentyńskich i 259 Brytyjczyków.
Główne linie lotnicze Argentyny już od tygodnia zawiesiły swoje loty do większości miejsc turystycznych w kraju z powodu popiołu wyrzucanego przez chilijski wulkan z nadgranicznego regionu Chaitén w Andach. Chodzi o loty do takich miejsc jak np. Bariloche, Trelew, Comodoro Rivadavia, chociaż normalnie trwają loty na Ziemię Ognistą. Dym z wulkanu pokrywa również większość przestrzeni argentyńskich prowincji Buenos Aires, La Pampa, Rio Negro, Neuquén i Chubut.
Chilijskie miasto Chaitén zostało całkowicie opróżnione z mieszkańców z powodu wybuchu wulkanu w dniu 2 maja.
Po Indonezji, to właśnie w Chile znajduje się największa liczba wulkanów, również aktywnych. Razem jest tam około 2000 wulkanów, z czego około 500 są uznane za potencjalnie aktywne, a w przypadku około 50 zarejestrowano już wypływ lawy.
Argentyński sąd wydał wyrok w sprawie 30 letniej Marii Eugenii Sampallo Barragan, która podała do sądu swoich przybranych rodziców, Osvaldo Rivasa i Marię Cristinę Gomez Pinto. Osvaldo został skazany na 7 lat, a jego żona na osiem lat więzienia za sfałszowanie dokumentów i ukrycie prawdziwej tożsamości ich córki. Były kapitan wojska argentyńskiego, Enrique Bethier, został skazany na 10 lat więzienia za odebranie dziecka jej prawdziwym rodzicom i oddanie jej Rivasowi i jego żonie.
Chodziło o czasy dyktatury wojskowej w Argentynie (1976 - 1983). Maria Eugenia urodziła się w jednym z ośrodków, w którym torturowano więźniów politycznych, wśród których byli jej rodzice, później zamordowani.
Jest to pierwszy taki przypadek w Argentynie, kiedy dzieci ofiar wojskowej dyktatury przekazane zastępczym rodzicom, teraz oddają ich do sądu. Przypuszcza się, że razem chodzi o 500 takich byłych dzieci, które zostały odebrane przez wojskowych ich rodzicom. „Oni nie są moimi rodzicami, oni są moimi porywaczami", powiedziała o swoich zastępczych rodzicach Maria Eugenia, która odkryła prawdę, kiedy w 2001 roku poddała się testowi DNA.
Jej prawdziwymi rodzicami byli Mirta Mabel Barragan i Leonardo Ruben Sampallo, działacze Komunistycznej Marksistowskiej Partii Leninowskiej, aresztowani w grudniu 1977 r., kiedy Mirta była w szóstym miesiącu ciąży. Odebrano ją matce zaraz po jej urodzeniu i już nigdy nikt nie widział jej rodziców. O swojej prawdziwej tożsamości Maria Eugenia dowiedziała się od grupy Babć z Placu Majowego. Dotąd udało się dotrzeć i sprawdzić tożsamość 88 dzieciom odebranym niegdyś ich rodzicom.
Prezydent Argentyny, Cristina Fernandez Kirchner, w toczonych negocjacjach z przedstawicielami sektoru rolniczego postanowiła jednak przyjąć bardziej nieprzystępną postawę. Pani Kirchner na zwołanym przez siebie wiecu poparcia porównała siłę i strukturę protestów dużych producentów rolnych z tymi, jakie miały miejsce przed wojskowym zamachem stanu w 1976 roku.
Strajkujący blokują w około 400 miejscach drogi i szosy w kraju, nie pozwalając na przewożenie produktów rolniczych, co grozi wielu regionom niedoborem żywności. Chcą oni, aby rząd zniósł nałożene ograniczenia co do eksportu soji, pszenicy, ziaren słonecznika, itd.
Prezydent Kirchner już zdawała się dochodzić do porozumienia ze strajkującymi, kiedy ci opowiedzieli się ponownie za strajkiem i blokadą dróg, jako odpowiedź na środki rządu, aby wzmocnić w Argentynie sektor małych rolników.
W ubiegłym tygodniu strajkujący i opozycja zebrali wiele osób w tym samym miejscu, które uderzając w garnki i patelnie proestowały przeciw postawie rządu. Wczorajsza wielka manifestacja na rzecz rządu była więc odpowiedzią i manifestacją siły pani Kirchner oraz popierających ją grup społecznych i partii, zwłaszcza potężnych peronistów.
Wśród rosnącego napięcia rząd argentyński zaczął blokować ostatnio eksport mięsa wołowego, aby w ten sposób nie dopuścić do jego braku na rynku wewnętrznym. Argentyńczycy są bowiem wielkimi konsumentami tego produktu.
Były kapitan marynarki wojennej Argentyny, Ricardo Miguel Cavallo, ekstradytado z Hiszpanii do Buenos Aires, nie chciał odpowiadać na pytania sędziego, który oskarża go o zbrodnie w latach dyktatury wojskowej w tym kraju (1976 - 1983).
Mając na sobie kamizelkę kuloodporną oraz będąc chroniony przez argentyńską policję federalną i policjantów z Interpolu, nie chciał również rozmawiać z prasą. Jego sprawa jest związana ze Szkołą Machaniki Zbrojnej, w której w czasach dyktatury torturowano około 4 tys. osób. Prokuratura miała poprosić dla niego o karę 17 tysięcy lat więzienia za udział w „zniknięciu" 227 osób (prawdopodobnie zamordowanych), 126 porwań (w tym 16 kobiet w ciąży) i torturowanie 21 ofiar we wspomnianej powyżej szkole.
Cavallo został wykryty przez swoje ofiary i aresztowany w 2000 roku w Meksyku. Trzy lata później Meksyk ekstradytował go do Hiszpanii na prośbę sędziego hiszpańskiego Baltasara Garzóna, który badał zbrodnie popełnione przez dyktatury wojskowe w Chile i w Argentynie. W tamtym okresie istniało w Arhentynie tzw. "prawo przebaczenia", które nie pozwalało prowadzić dochodzeń przeciw wojskowym z okresu ich dyktatury. Dopiero rządzący Argentyną w latach 2003 - 2007 prezydent Nestor Kirchner unieważnił to prawo, rozpoczynając okres poszukiwania, sądzenia i wydawania wyroków na argentyńskich zbrodniarzy w mundurach.
Argentyński rząd ostrzegł wczoraj blokujących od 2 tygodni szosy i drogi w całym kraju rolników, że ich protesty mogą doprowadzić do braku produktów żywnościowych w kraju. Poza tym, minister sprawiedliwości, Anibal Fernandez, zagroził aresztem wszystkim, którzy starają się blokować ruch na trasach.
Minister obrony z kolei oddał do dyspozycji prezydent Kirschner wojskowe zapasy wołowego mięsa, aby te zostały rozprowadzone wśród ludności. Sama prezydent już zapowiedziała, ku zaskoczeniu ludności i rolników, że użyje policji, aby odblokować drogi i szosy w kraju.
Zdaje się, że sytuacja zaczyna również polaryzować ludność Argentyny. Wczoraj zebrało się na przeciw pałacu prezydenckiego około 5 tys. osób, bijać w garnki i patelnie, aby poprzeć protestujących, ale rozeszli się, kiedy pojawiła się inna grupka z transparentami i okrzykami, popierając prezydent Cristinę F. Kirchner i nazywając protestujących „oligarchami" oraz pragnącymi obalić lewicowy, peronistyczny rząd.
Kościół katolicki wezwał wczoraj do dialogu obydwie strony konfliktu, rząd i producentów rolnych.
Wzrosła do czterech liczba śmiertelnych ofiar silnych deszczów, jakie pod koniec tygodnia nawiedziły region stolicy Argentyny, Buenos Aires. Ostatnią ofiarą był 59 letni mężczyzna, który uprawiał windsurf na rzece Prata, kiedy zaskoczyła go burza. Przynajmniej 730 osób było zmuszonych porzucić swoje domy z powodu nagłej powodzi. Ponad 150 rodzin utraciło swoje domy. Burze, najgorsze w ciągu ostatnich około 30-40 lat, spowodowały również wiele innych szkód materialnych, zwłaszcza w San Vicente.
Argentyński minister ekonomii, Martin Lousteau, oświadczył dzisiaj ponownie, tym razem wobec grupy parlamentarzystów z USA, że rząd Argentyny nie zgadza się na audytorium Międzynarodowego Funduszu Walutowego jako wstępnego warunku, aby na nowo wynegocjować z Klubem Paryskim warunki spłaty długów.
Minister przedstawił sprawozdanie, ukazując, że Argentyna wyszła już z ciężkiego kryzysu z 2001 roku, a uczyniła to bez żadnej pomocy z zewnątrz. Dlatego również renegocjację długu o wartości 6,3 miliarda dolarów wobec Klubu Paryskiego (wchodzi do niego 19 krajów, w tym USA) Argentyna chce dokonać bez wtrącania się w tę sprawę Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
Delegacja USA spotkała się dzisiaj z panią prezydent Argentyny, Cristiną Fernandez Kirchner. W jej skład wchodzą zarówno parlamentarzyści z partii demokratycznej (Eliot Engel, Gene Green i Maurice Hinchey), jak i republikańskiej (Jerry Weller i Virginia Foxx).
Emerytowany oficer marynarki wojennej Argentyny, Carlos Marandino, przyznał przesłuchiwany przez federalnego sędziego Hugo Sastre, że w 1972 roku 19 partyzantów „zabito jak psy” wewnątrz bazy marynarki „Almirante Zar” w Trelew, w patagońskiej prowincji Chubut. Oficjalnie wojskowi dotąd twierdzili, że partyzantów nie zamordowano, ale zabito podczas ucieczki.
Marandino jest jednym z czterech argentyńskich wojskowych aresztowanych w związku z tamtym wydarzeniem z 1972 roku, które przeszło do historii jako „Masakra z Trelew”.
Alberto Iribarne, były minister sprawiedliwości, został wyznaczony na nowego ambasadora Argentyny w Watykanie, na którym to stanowisku ma zastąpić Carlosa Custera, byłego przewodniczącego katolickich organizacji związkowych.
Tymczasem wysłannik dziennika „Clarin” w Rzymie poinformował we wtorek, że Watykan ma obiekcje, aby zaakceptować nowego ambasadora Argentyny, ponieważ ten jest rozwodnikiem i to dlatego tak bardzo opóźnia przyznania mu „placetu”, o który zwrócił się dla Iribarne do Watykanu rząd Argentyny.
W obronie nowego mabsadora stanął tymczasem argentyński minister sprawiedliwości i bezpieczeństwa, Anibal Fernandez, który oświadczył prasie, że Alberto Iribarne jest „osobą wzorową” i nie zna nikogo, „co przypadkowo nie mając szczęścia w swoim małżeństwie, miałby być z tego powodu za to skazany”.
W ciągu ostatniego półtora miesiąca pałac prezydencki w Buenos Aires nie przyjął ponad 300 dokumentów, w których tytule, przy zwracaniu się do Cristiny F. Kirchner, znajdowało się słowo „prezydent” zamiast tytułu „prezydentka”. „Prezydentka! Zaczynajcie się przyzwyczajać. Prezydentkaaaa... i nie prezydent!”, zawiadomiła pani Cristina, kiedy zaczynała swoją kampanię wyborczą w lipcu, dając w ten sposób do zrozumienia, jak też chciałaby być nazywana po objęciu władzy w Argentynie. Wówczas wszyscy myśleli, że ona jedynie żartuje... .
Gramatyka języka hiszpańskiego przyjmuje, że obydwa tytuły stosowane wobec kobiety, prezydent i prezydentka, są poprawne. Analiści jednak używają, że życzenie nazywania się „presidenta” zamiast „president” jest bardziej ukazaniem przez małżeństwo Kirchner swojego autorytaryzmu, aniżeli jakimś przejmowaniem się zasadami gramatyki.
19 lipca 1924 roku policjanci z tzw. wówczas Narodowego Terytorium Chaco, Argentyna, okrążyli rezerwat indiański w Napalpi, aby uśmierzyć bunt Indian protestujących przeciw zrabowaniu im ich ziemi. Policjanci otworzyli ogień do bezbronnych praktycznie Indian, mordując około 200 z nich, członków plemion Tobas i Mocovies. Nikt nigdy nie został za to ukarany, a dopiero ostatnio historycy z Chaco przeprowadzili badania i wywlekli na światło dzienne tamto wydarzenie, znane jako „Masakra z Napalpi”.
Teraz gubernator Chaco, Jorge Capitanich, przekazał klucze do nowego domu jedynej osobie, która przeżyła tamtą masakrę, dzisiaj liczącej 107 lat, pani Melitona Enrique z plemienia Toba. Dzisiaj porusza się ona na wózku inwalidzkim, ale miała już 12 dzieci, z których żyje dwójka. Gubernator Chaco oficjalnie przeprosił ją za zbrodnie przeciw jej ludowi i w ogóle ludzkości, które tamtego 19 lipca 1924 roku popełnił ówczesny rząd.
Powietrzne Siły Zbrojne Argentyny badają sprawę pojawienia się niezydentyfikowanego obiektu powietrznego, o którego pojawieniu zgłosił operator ruchu powietrznego i setki dzwoniących do radia i telewizji mieszkańców miasta Rio Cuarto, w provincji Cordoba, w centralnej Argentynie. Wojskowi poprosili również o pomoc w wyjaśnieniu sprawy Narodową Komisję Aktywności Przestrzennych Argentyny (Conae), myśląc nawet o zwrócenie się o pomoc do amerykańskiej NASA. Pomoc Conae jest potrzebna, aby sprawdzić, czy przypadkiem nie chodzi o jakiś glob lub sondę używanych do badań meterologicznych, albo o jakiś fenomen atmosferyczny.
Operator widział świecący obiekt, który nie odpowiadał na jego wezwania o identyfikację, przelatując nad lotniskiem w Rio Cuarto, mieście leżącym około 700 km. od Buenos Aires. Rzecznik sił wojskowych w Rio Cuarto, Carlos Oyola, że w chwili pojawienia się obiektu nie było rejestru żadnego cywilnego lub wojskowego samolotu w tamtym regionie. Oyola dodał również, że obiekt nie był podobny ani do normalnego samolotu, ani również do wydywanych tam satelitów.
Dwa samochody zderzyły się w niedzielę wieczorem na szosie w pobliżu miasta San Francisco, w prowincji Cordoba, około 750 km. od Buenos Aires. W zderzeniu zginęło 13 osób z dwóch rodzin, w tym 12 natychmiast. Karetki pogotowia zabrały jeszcze do szpitala dwójkę dzieci, dziewczynki w wieku 5 i 7 lat, ale młodsza z nich zmarła w poniedziałek o świcie. Stan starszej dalej jest poważny, chociaż nie ulega pogorszeniu.
W tym roku na drogach Argentyny zginęło już 80 osób. Winnymi wypadkom są sami argentyńscy kierowcy, źle wychowani i starający się wymijać w miejscach niedozwolonych, jak oświadczył Ośrodek Doświadczeń i Bezpieczeństwa Drogowego (CESVI).
W środę z rana 8 osób zginęło i 5 odniosło rany w zderzeniu autobusu z ciężarówką-cysterną w andyjskiej prowincji San Juan, Argentyna. Autobus jechał do Mendozy. Obydwaj kierowcy również zginęli.
W bieżącym roku w wypadkach drogowych w Argentynie zginęło dotąd 51 osób. Pamiętajmy, że na półkuli południowej jest teraz lato, czas wakacji, tj. styczeń odpowiada jakby polskiemu lipcowi.
W Argentynie obawiają się klęski ekologicznej z powodu rozlania ropa naftowej, prawdopodobnie przez jakiś przepływający tamtędy statek, który uległ uszkodzeniu, chociaż żaden dotąd nie zgłośił żadnych problemów, a poszukiwania takiego również nie przyniosło dotąd żadnego rezultatu. Chodzi o wybrzeże w okolicach rybackiej miejscowości Coleta Córdova, w pobliżu leżącego na południu Argentyny miasta Comodoro Rivadavia (około 1.750 km. od Buenos Aires), w prowincji Chubut.
Plama ropy ma 8 km. długości i około 3 km. szerokości. Gubernator Chubut, Mario das Neves, zaczął już federalny proces przeciw firmom wydobycia ropy naftowej, domagając się odszkodowania 50 milionów dolarów. W okolicach Comodoro Rivadavia ropa jest wydobywana od 1907 r.
Rodziny ofiar zamachu na żydowską instytucję AMIA w Buenos Aires, Argentyna, pragną spotkać się ze sławnym byłym piłkarzem, Diego Maradoną, po tym jak ten oświadczył, że pragnie poznać osobiście prezydenta Iranu.
Do zamachu doszło w 1994 r. Zginęło w nim 85 osób, a 300 zostało rannych. Oskarża się o jego przeprowadzenie wywiad Iranu.
Maradona wyraził swoje życzenie spotkania się z prezydentem Iranu, Mahmudem Ahmadinejadem, po rozmowie z przedstawicielem interesów Iranu w Argentynie (nie ma oficjalnych stosunków dyplomatycznych pomiędzy tymi krajami), Mohsenem Baharvandem, w sobotę wieczorem.
Dzisiaj zostały porwane w Somalii hiszpańska lekarka i argentyńska nutrycjonistka. Teraz rodzina Argentynki, Bauza Moreno, czeka z lękiem na wiadomość o losach ich córki Pilar. Jedynym kontaktem rodziny jest organizacje Lekarze Bez Granic, w ramach której Argentynka pojechała do Afryki. Wiadomo jedynie, że porywacze są otoczeni, doszło do strzelaniny, dwóch z nich złapano...
25 letnia Pilar Bauza została porwana wraz z hiszpańską lekarką Mercedes Garcia w miejscowości Bossaso przez dużą grupę uzbrojonych mężczyzn, którzy okradli mokrobus, którym jechały, zabierając je również ze sobą. W Somalii przebywała od 5 miesięcy.
W 2007 r. przybyła do stolicy Argentyny, Buenos Aires, rekordowa liczba zagranicznych turystów. Mówi się o liczbie 2.300 tys. turystach, o 200 tysięcy więcej, aniżeli w roku 2006. Odpowiednie ceny, rządowa polityka zachowująca wysoką wartość wymiany pieniądza, duża oferta usług kulturalnych, gastronomicznych i muzycznych są głównymi przyczynami ciągłego wzrostu napływu gości z zagranicy. Dla przykładu, w 2007 r. do portu w Buenos Aires wpłynęło 99 dużych statków pasażerskich z 140 tys. turystów.
Zazwyczaj goście zagraniczni przebywają w stolicy Argentyny około jednego tygodnia, mieszkają w 4 i 5 gwiazdkowych hotelach, wydając średnio 500 dolarów dziennie.
Argentyńska niższa izba parlamentu wyraziła swój energiczny protest wobec Unii Europejskiej za przyjęcie jako terytoriów brytyjskich Wysp: Malwinów (Wysp Falklandzkich), Geogria Południowa i Sandwich Południowy oraz znajdujących się wokół nich przestrzeni morskich. Według parlamentarzystów wyspy te są nielegalnie okupowane przez Wielką Brytanię, gdyż w rzeczywistości należą do Argentyny.
Od przyjęcia Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej 1 stycznia 1973 r. Argentyna sprzeciwia się uznaniu tych wysp jako części europejskiej organizacji. Już w 1972 r. Argentyna zaprotestowała wobec każdego kraju, członka Unii Europejskiej w tamtym czasie. Również i teraz, po podpisaniu w ostatni czwartek Traktatu Lizbońskiego, który nie dokonał pod tym względem żadnych zmian na rzecz roszczeń rządu Argentyny, parlament tego kraju zareagował wspomnianym protestem i poparciem dla rządu w walce o przyznanie wspomnianych wysp ich krajowi.
Były argentyński żołnierz marynarki wojennej, Hector Febres (na zdjeciu), był sądzony za zbrodnie z czasów dyktatury wojskowej w latach 1976 – 1983. W poniedziałek znaleziono go martwego w budynku straży przybrzeżnej, gdzie przebywał w wygodnym areszcie. W piątek miał zostać wydany na niego wyrok. Autopsja zwłok wykazała, że zmarł po zażyciu dożej ilości cjanku potasu. Policja teraz stara się wyjaśnić czy 65 letni Febres został zamordowany, czy też popełnił samobójstwo. Z rozkazu sędzi, pani Sandry Arrollo, aresztowano dwóch członków straży przybrzeżnej, jego strażników. Ich adwokat stwierdził, że wszystko wskazywało na śmierć naturalną, ale przyznał zarazem, że trzeba poczekać na dokładniejsze wyniki przyczyn śmierci. Jednakże jedna z dawnych ofiar Febresa, Carlos Lordkipanidse, oświadczył prasie, że ten z pewnością został zamordowany, bo przecież nie mógł sam wyjść z aresztu i udać się na miasto po truciznę.
Adwokat Myriam Bregman zapowiedziała, że przygotowuje formalne oskarżenie przeciw szefom straży porzybrzeżnej, pod których opieką znajdował się aresztowany Febres, oraz przeciw ministrowi sprawiedliwości, Anibalowi Fernandezowi. Skrtykowała również sędzię, który posłał Febresa do więzienia wojskowego, a nie do zwykłego, jak się tego domagano.
Podczas procesu sądowego wielu świadków stwierdziło, że „gruby Daniel”, jak zwano Febresa, bezpośrednio uczestniczył w torturowaniu więźniów politycznych w czasach dyktatury wojskowej.
(Jak podaje argentynska prasa, zapobiegawczo, dopóki trwa dochodzenie przyczyny jego smierci, zaaresztowano zone, syna i córke Febresa)
Już informowałem w moim blogu o oskarżeniu przez prokuraturę USA, że walizka z 800 tys. dolarów, która została przechwycona w16 sierpnia na lotnisku w Buenos Aires w posiadaniu obywatela Wenezueli, była przeznaczona na kampanię wyborczą pani Cristiny F. Kirchner. Dodatkowo FBI aresztowała cztery osoby, trzech Wenezuelczyków i jednego Urugwajczyka, związanych również z tą sprawą. Dzisiaj jednak nastąpiła reakcja Argentyny.
Pani prezydent Cristina Fernandez Kirchner zakwestionowała postawę USA i zapowiedziała, że dalej będzie zachowywała relacje przyjaźni z wszystkimi krajami Ameryki Łacińskiej, w tym z Bolivariańską Republiką Wenezueli. „Ta prezydent może być kobietą, ale nie pozwoli na stosowanie wobec niej nacisków”, oświadczyła i nie wymieniając z nazwy Stanów Zjednoczonych dodała, że te chciałyby mieć „bardziej, aniżeli kraje przyjazne, państwa im usługujące i podporządkowane”.
Również szef gabinetu rządu Argentyny, Alberto Fernandez, oświadczył, że USA specjalnie przeprowadziły akcję przy pomocy wywiadu i byłoby szaleństwem uważać, że rząd Wenezueli przywoziłby pieniądze na prezydencką kampanię wyborczą w Argentynie. Fernandez bronił również stosunków swojego kraju z Wenezuelą, potrzebę pogłębienia bloku handlowego Mercosul i utworzonego w ostatnią niedzielę, z inicjatywy Wenezueli, Banku Południa.
Przebywający w Buenos Aires prezydent Kolumbii, Alvaro Uribe, bronił w poniedziałek prawa swojego rządu do uwolnienia przy użycia siły osób więzionych przez partyzantów z Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii (FARC). Oświadczenie to Uribe złożył po spotkaniu z premierem Francji, François Fillon.
W ogóle, w poniedzialek, w dniu zaprzysiężenia nowego prezydenta Argentyny, przebywający w Buenos Aires przywódcy różnych państw poszukiwali możliwości uwolnienia znajdującej się w rękach FARC byłej kandydatki na prezydenta Kolumbii, posiadającej obywatelstwo kolumbijskie i francuzkie, pani Ingrid Betancourt. Chodzi zwłaszcza o propozycję humanitarnej wymiany 45 więźniów w rękach FARC na 500 partyzantów więzionych przez rząd kolumbijski.
Brazylia i Argentyna zgadzają się na utworzenie specjalnego forum regionalnego, którego celem będzie właśnie wspieranie „humanitarnego rozwiązania” tej sprawy. Również prezydenci Chile, Boliwii i Ekwadoru w różny sposób wypowiedzieli się bardziej za rozwiązaniem humanitarnym, aniżeli politycznym.
W swoich spotkaniach z prezydentem Brazylii, Luiz Inacio Lula da Silva, oraz z prezydentem Chile, Michelle Bachelet, prezydent Kolumbii, Alvaro Uribe, wytłumaczył pozycję swojego rządu wobec sprawy wymiany więźniów z FARC. Lula miał nawet zaproponować Uribe pomoc Brazylii nie tylko w humanitarnej wymianie więźniów, ale również w podpisaniu pokoju pomiędzy partyzantami i rządem w Kolumbii, przy czym złożył już jakieś konkretne propozycje i rady, które Uribe nazwał „konstruktywnymi”.
Prezydent Chile i prezydent Ekwadoru, Rafael Correa, mieli zaapelować o uwolnienie więźniów przez FARC, chociaż ten drugi stwierdził, że w całej sprawie zajmuje pozycję „Neutralną”.
Również nowa prezydent Argentyny, Cristina Fernandez Kichner, w swojej przemowie nawiązała do sytuacji w Kolumbii, a we wtorek ma się spotkać z prezydentem Kolumbii, Uribe, a także z matką więzionej przez FARC Ingrid Betancourt, panią Pulecio.
Po spotkaniu z prezydentem Brazylii, Lulą, a także z premierem Francji, Fillonem, prezydent Kolumbii oświadczył, że uwolnienie siłą więźniów z rąk FARC jest “nieodrzucalnym prawem” jego rządu. Fillon jednak wskazał, że ważne jest stosowanie nacisku na Uribe i rząd Kolumbii ze strony wspólnoty międzynarodowej, dziękując zarazem w mieniu Francji rządowi Kolumbii za wszystko, co ten dotąd uczynił w celu uwolnienia Betancourt i innych więźniów.
Delegacja francuzka zaprzeczyła pogłoskom, że Fillon, Lula i były już prezydent Argentyny, Nestor Kirchner, mieliby się spotkać z prezydentam Wenezueli, Chavezem, którego pod koniec listopada Uribe odsunął od mediacji w sprawie wymiany więźniów pomiędzy rządem Kolumbii i partyzantami z FARC. Niezależnie jednak od tego oświadczenia, Fillon i Chavez mieli ze sobą wyznaczone spotkanie jeszcze w Buenos Aires.
Ubrana na biało, uśmiechnięta, chociaż pozwoliła wypłynąć z oczu również kilku łzom, Cristina Fernandez de Kirchner otrzymała dzisiaj z rąk swojego męża, kończącego swoją kadencję prezydencką Nestora Kirchnera, rządy Argentyną. W swojej przemowie inguracyjnej nowa prezydent starała się zachować równowagę pomiędzy obroną rządów swojego męża, obiecując kontynuację polityki rządowej rozpoczętej w 2003 r., zarazem jednak zapowiadając „poprawić to, co powinno zostać poprawione”. Poza tym, powróciła również do zapowiadanej od dawna ideji „paktu społecznego”, zwracając się przy tym z zarówno do pracodawców, jak też do związkowców, oraz mówiła o potrzebie pogłębienia polityki dotyczącej obrony praw człowieka i regionalnej integracji.
W uroczystości zaprzysiężenia pani Kirchner uczestniczyli przedstawiciele różnych krajów świata. Wśród nich można wyróżnić prezydentów: Luiz Inácio Lula Da Silva - Brazylia; Rafael Correa - Ekwador; Nicanor Duarte Frutos - Paragwaj; Tabaré Vázquez - Urugwaj; Evo Morales - Boliwia; Michelle Bachelet - Chile; Hugo Chávez - Wenezuela; Alvaro Uribe - Kolumbia i José Manuel Zelaya Rosales - Honduras. Również byli obecni, min., książę Felipe z Asturii (Hispania), premier François Fillon (Francja) oraz stojący na czele: Międzynarodowego Funduszu Walutowego - Dominique Strauss-Khan, Organizacji Państw Amerykańskich - José Miguel Insulza i wiceprezydent Banku Światowego – Pamela Cox.
Wykorzystując dzisiejszą uroczystość zaprzysiężenia panią Cristinę Fernandez Kirchner na prezydenta Argentyny, do Buenos Aires zjechali się różni przywódcy latynoamerykańscy, z których siedmiu podpisało wczoraj akt założycielski nowego banku, Banku Południa, którego celem ma być integracja krajów tego regionu świata. Gospodarzem cerymonii podpisania wspomnianego documentu był ustępujący prezydent Argentyny, mąż zaprzysiężonej dzisiaj pani Cristiny, Nestor Kirchner. Oprócz Argentyny, w akcie założycielskim Banku Południa uczestniczyli również przywódcy Brazylii, Wenezueli, Paragwaju, Urugwaju, Ekwadoru i Boliwii.
Inicjatorem utworzenia nowego banku regionalnego był prezydent Wenezueli, Hugo Chavez, starający się już od dawna zmniejszyć w Ameryce Łacińskiej wpływy „imperium”, jak ma w zwyczaju nazywać USA, wyrażające się również za pomocą różnych instytucji finansowych, takich jak Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, czy Międzyamerykański Bank Rozwojowy.
Oficjalne podpisanie aktu założycielskiego Banku Południa wciąż jeszcze pozostawia wiele wątpliwości co do sposobu i zakresu jego działania. Istnieje wiele wątpliwości, pytań i nieuzgodnionych pomiędzy państwami – założycielami tego banku kwestii. Dopiero z czasem okaże się czy powołany do życia Bank Południa jest rzeczywiście wielkim wydarzeniem w życiu i rozwoju krajów Ameryki Łacińskiej, czy też jest jedynie kolejnym, raczej jedynie symbolicznym aktem politycznym.
Główna siedziba Banku Południa znajduje się w Caracas, Wenezuela. Jego kapitał początkowy szacuje się na około 7 miliardów dolarów USA.
Przebywająca w Buenos Aires matka znajdującej się w rękach partyzantów z FARC Ingrid Betancourt, pani Yolanda Palecio, zwróciła się z prośbą do szefów rządów z regionu, aby pomogli w uwolnieniu jej córki, nazywając przy tym prezydenta Kolumbii, Alvaro Uribe, człowiekiem „bezdusznym”.
Ona i wielu szefów rządów zjawili się w Buenos Aires, aby uczestniczyć w uroczystości poniedziałkowego zaprzysiężenia nowego prezydenta Argentyny, pani Cristiny Fernandez de Kirchner.
Yolanda Palecio oświadczyła, że prezydent Uribe „był wobec nas bardzo bezduszny”. Zarzuciła mu, że stawia on kwestie polityczne nad humanitarnymi cierpiących Kolumbijczyków.
Deklaracje te pani Palecio złożyła prasie po spotkaniu z argentyńskim ministrem spraw zagranicznych, Jorge Taiana. Powinna spotkać się w Buenos Aires również z innymi przywódcami, w tym z premierem Francji, François Fillonem. Jej córka posiada bowiem obywatelstwa francuzkie i kolumbijskie, a rząd Francji bardzo się ostatnio zaangażował w jej uwolnienie z rąk partyznatów.
W ostatnią niedzielę przedstawiciel papieża Benedykta XVI, kardynał Tarcisio Bertone, wyniósł na ołtarze Kościoła rzymskokatolickiego Ceferino Namuncurá, syna kacyka plemienia Mapuche, zwanego „lilią pamp” lub „księciem Patagonii”. W przeszłości jego kult często uznawano jako przesadę ze strony ludu.
Dniem, który przeznaczono mu w kościelnym kalendarzu, jest 26 sierpnia. Wśród uczestników beatyfikacji znajdowała się również Valeria Regina Herrera, która w 1999 roku została nagle wyleczona z agresywnego raka macicy i to ten cud został uznany przez Watykan, jako dokonany za wstawiennictwem błogosławionego Ceferino. „Nie jestem kimś wybranym, a jedynie mostem, ogniwem”, powiedziała podcza mszy pani Herrara, która po cudownym wyleczeniu już 2 krotnie zaszła w ciążę i urodziła dzieci.
Dla postulatora wyniesienia na ołtarze Ceferino, włoskiego Salezjanina i księdza Enrico Dal Covolo, cud wyleczenia z raka był rzeczywiście czymś nadzwyczajnym, niewytłumaczalnym dla nauki i możliwym do przypisania wstawiennictwu młodego Indianina, czyli cudem potrzebnym, aby Watykan mógł uznać go za błogosławionego.
Proces beatyfikacji Namuncurá zaczął się jeszcze w 1944 roku i od tamtego czasu przedstawiono już wiele łask otrzymanych za jego pośrednictwem, ale żadna z nich nie została dotąd uznana za prawdziwy cud, aż do przypadku pani Herrary. Dla księdza Covolo beatyfikacja Indianina jest również świętem dla całej rodziny salezjańskiej, ponieważ udawadnia, że salezjański system wychowania jest właściwy niezależnie od kultury, w jakiej jest stosowany. W chwili obecnej Salezjanie posiadają ośmiu świętych i, wraz z Ceferino, 116 błogosławionych.
Podczas mszy fiormalną prośbę o beatyfikację złożyła ubrana w tradycyjny strój Mapuche i w plemiennym języku 62 letnia Indianka, Hermelinda Painequeo. Powiedziała ona dziennikarzom, że tego stroju dotąd nigdy nie używała, aby nie zostać wyśmianą przez białych. Również poskarżyła się prasie, że sama będąc rękodzielniczką i nauczycielką rękodzielnictwa, to jednak indiańska sztuka tkania we wszystkich konkursach jest dyskryminowana na rzecz rękodzielnictwa wykonanego przez kobiety białe.
W liturgii mszalnej i beatyfikacyjnej uczestniczyły setki Indian Mapuchów argentyńskich i około dwustu chilijskich.
Około 20 tysięcy mieszkańców argentyńskiego miasta Gualeguaychú protestowało w sobotę na ziemi i na wodzie przeciw uruchumieniu fabryki celulozy po stronie urugwajskiej granicznej Rzeki Urugwaj. Protestacyjny marsz udał się na długi most łączący argentyńskie Gualeguaychú z urugwajskim miastem Fray Bentos, na terenie którego znajduje się wspomniana fabryka, którą wybudowała tam fińska firma Botnia. W miejscu granicy na moście strona urugwajska postawiła w piątek odpowiednią barierę, aby argentyńscy manifestanci nie przeszli na teren jej kraju. Około 30 małych statków i łodzi podpłynęło do strzeżonego przez straż przybrzeżną urugwajskiego brzegu rzeki z flagami, plakatami, głośnikami i z innymi formami protestu.
Sprawa fabryki celulozy została oddana przez Argentynę do Międzynarodowego Trybunału w Hadze. Sam protest również przebiegł w pokojowej atmosferze, pomimo widocznego napięcia spowodowanego pozwoleniem ze strony prezydenta Urugwaju, Tabaré Vázqueza, na uruchumienie fabryki w czasie prowadzonych jeszcze rozmów z Argentyną. Wielu jednak oczekuje, że Międzynarodowy Trybunał w Hadze otrzyma odpowiednie dowody na zanieczyszczanie rzeki przez fabrykę, nakazując ją zamknąć.
Argentyna oskarżyła Urugwaj przed Międzynarodowym Sądem w Hadze w 2006 roku, że pozwalając na budowę fabryki celulozy kraj ten złamał podpisany w 1975 roku Statut Rzeki Urugwaj, według którego każde prace mogące zmienić kurs rzeki lub jakość jej wód muszą zostać zatwierdzone przez obydwa kraje. Urugwaj jednak twierdzi, że podpisano odpowiednie ugody pozwalające na budowę fabryki.
Na kilka dni przed spotkaniem się w Chile z prezydentem Urgwaju, Tabaré Vazquezem, wybrana przed tygodniem na prezydenta Argentyny Cristina F. Kirchner poprosiła obrońców ochrony naturalnego środowiska, aby ci zachowali umiar w swojej walce przeciw funkcjonowaniu przygranicznej fabryki celulozy w Botnia, Urugwaj, podporządkowując się decyzji międzynarodowego trybunału z Hagi. „Botnia zacznie funkcjonować, prędzej czy później”, stwierdziła przygotowująca się do przejęcia władzy w Argentynie pani Kirchner.
Co do protestów obrońców środowiska w Gualegayuchu i w ogóle ludności Argentyny, to stwierdziła, że wpierw trzeba udowodnić, iż fabryka celulozy rzeczywiście będzie zanieczyszczać, bo jeśli tego nie będzie czynić, to nie ma w ogóle racji, aby nie dopuścić do jej uruchomienia. Poza tym, jeśli rzeczywiście fabryka będzie wytwarzać również groźne odpadki, to trzeba zareagować, ale zarazem utrzymywać dobre stosunki z Urugwajczykami w innych dziedzinach.
Na koniec pani Kirchner oświadczyła również, że nie może zrozumieć, dlaczego zainwestowano tak wiele milionów w zbudowanie i uruchomienie fabryki celulozy nie przewidując przy tym, że ewentualne spowodowanie przez nią zanieczyszczenia spowoduje konflikt pomiędzy obydowma krajami.
niedziela, 21 marca 2010
Licznik odwiedzin: 172917
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||

Mirek, Polak w Brazylii, zonaty z Brazylijka, osiadly w stanie Bahia.
Moje blogi:
http://bahia.bloog.pl
http://latynowska.bloog.pl
http://latynosi.bloog.pl
http://cantocristiano.bloog.pl
http://latynoskie.bloog.pl
http://latynowska2.bloog.pl
e-mail: zimne@wp.pl
Wiem już o istnieniu przynajmniej dwóch blogów w języku polskim, które zajmują się tematyką Ameryki Łacińskiej. Widzę jednak, że nawet dwieście takich miejsc w internecie nie ukazałoby całej rzeczywis...
więcej...Wiem już o istnieniu przynajmniej dwóch blogów w języku polskim, które zajmują się tematyką Ameryki Łacińskiej. Widzę jednak, że nawet dwieście takich miejsc w internecie nie ukazałoby całej rzeczywistości tego kontynentu, więc postanowiłem dołączyć się do wspomnianych i innych, nieznanych mi inicjatyw. Obiecuję informować w miarę moich skromnych możliwości o niektórych wydarzeniach z miejscowej polityki, kultury, sportu i w ogóle z życia publicznego tego kontynentu, na którym żyję już od ładnych kilkunastu lat.
schowaj...Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: